Rok z KBO

Ponad rok temu, w trakcie przygotowań do realizacji pierwszego budżetu obywatelskiego w Koninie, gorąco namawiałem w tym artykule do uczestniczenia, zarówno czynnego jak i biernego. Sam postanowiłem uczestniczyć w nim także czynnie, napisałem więc projekt …

… i zastanawiam się czy jestem zadowolony?

W zeszłym roku wypracowaliśmy sobie, w procesie konsultacji społecznych, narzędzie partycypacyjne o jakim zawsze marzyłem. Dać mieszkańcom większe poczucie wpływu na miasto – taka myśl zawsze przyświecała Akcji Konin i nagle słowo ciałem się stało – sami możemy decydować co, jak i gdzie powstanie w naszym mieście. Postanowiłem sam przetestować KBO (razem z panią Małgorzata Fabisiak byliśmy jednym z projektodawców). Nie ukrywam, że znacznie ciekawsza dla była ta część KBO związana z pisaniem projektu, angażowała nie tylko na jeden dzień przeznaczony na głosowanie nad wnioskami, lecz wymagała też trochę wysiłku projektodawcy przy promocji swojego pomysłu, przy przekonywaniu innych do niego. Ale też z dumą i nadzieją patrzyłem na wnioski pozostałych projektodawców, żałując niekiedy, że nie da się zrealizować większej z nich ilości.

Sam proces prac nad regulaminem KBO zbytnio mi nie odpowiadał. Konsultacji projektu regulaminu było bardzo mało, tylko trzy spotkania, ale cieszy fakt, że realizowane były w różnych miejscach i o różnych porach, dzięki czemu mogło na nie dotrzeć więcej ludzi. Brakowało też moderatora, który usprawniłby przebieg takiego spotkania. Wiceprezeska Akcji Konin Miłka Stępień, koordynatorka naszego wcześniejszego projektu Obywatelskiej Strategii Rozwoju Miasta Konin 2020 , w której pisaliśmy m. in o budżecie obywatelskim jaki nam się marzy w Koninie, zaproponowała kilka zapisów regulaminu, które uwzględniono. Największym moim zarzutem co do prac nad regulaminem jest to, że były robione zbyt szybko, moim zdaniem cały proces powinien trwać dłużej – byłby wtedy szansa na zaangażowanie większej grupy mieszkańców. W niektórych miastach takie prace trwały nawet i rok, u nas trzy miesiące. Wydaje mi się, że było to związane z kalendarzem wyborczym, wszak jesienią 2014 miały się odbyć wybory samorządowe – a każda władza przecież, w gorącym okresie przedwyborczym, lubi pokazywać, że jest bliżej ludzi. W tym roku też byłem lekko zawiedziony – poprawek regulaminu dokonano tylko na jednym spotkaniu w Centrum Organizacji Pozarządowych z nieliczna grupą ludzi. Osobiście pokusiłbym się o dotarcie do szerszej grupy mieszkańców. Namawiam więc w tym miejscu, ludzi odpowiedzialnych za KBO, do jak najczęstszych spotkań z zainteresowanymi.

W zeszłym roku próbowaliśmy oddolnie KBO promować. Mimo, że napisanie projektu nie było trudne, razem z Pracownią Miejską zorganizowaliśmy maratony pisania wniosków do KBO. To były dwa fajne dni wymiany różnych myśli i pomysłów na nasze miasto, dwa dni poznawania się ludzi, którzy, jak się okazało, mają podobne pomysły do KBO i dzięki nam mogli je razem dopracowywać. Brakowało trochę na nich urzędników odpowiedzialnych za KBO (fajnie jest przedstawić kilka punktów widzenia – zderzyć idealizm z prawem), ale mimo ich nieobecności daliśmy sobie radę z wyjaśnianiem wszelkich wątpliwości projektodawców.

Był też czas na promocję pomysłów. Każdy robił to na własną rękę, jak umiał, ale ukłon w stronę Urzędu Miejskiego, który zorganizował fantastyczny dzień w Parku Chopina, na którym wszyscy zainteresowani mogli, jak tylko kto chciał, zachęcać mieszkańców miasta do głosowania na swoje pomysły. Kolejny miły prawie festyn w miejskim kalendarzu. Mam nadzieję, że co roku będzie powtarzany. To w ten dzień, wydaje mi się, najbardziej KBO zaistniał w głowach mieszkańców i przełożył się potem na wyborczą frekwencję kilka tygodni później. Zagłosowało na projekty ponad dwa tysiące ludzi. Spędziłem kilka godzin przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w której mieścił się jeden z lokali wyborczych i serce rosło, gdy się widziało te kolejki do głosowania. Co chwila trzeba było dowozić karty do głosowania. Przewidziano wtedy zbyt mało punktów wyborczych, tylko trzy, w tym roku będzie ich więcej, w skrytości ducha liczę więc na co najmniej podwojenie liczby głosujących.

Przyczyni się do tego zapewne jeden ze zrealizowanych już projektów – Konińska Wylęgarnia Pomysłów – forum wymiany myśli i idei, na którym wszyscy razem mogą pracować nad różnymi pomysłami do KBO. Przy okazji przyznam się do czegoś – nie bardzo wierzyłem w sukces tego pomysłu, zbytnio go chyba nie zrozumiałem. Ale teraz polecam szczerze – twórcy stanęli na wysokości zadania. To fantastyczne narzędzie ułatwiające prace nad projektami. Mam też nadzieję, że wpłynie na to też tegoroczna promocja projektu – tym razem realizuje ją jedna z konińskich organizacji pozarządowych, Towarzystwo Samorządowe.

Najważniejsza jest jednak realizacja wszystkich projektów, które wygrały zeszłoroczne głosowania. Z tym, niestety, bywa różnie. Jak już wspomniałem na początku, złożyłem do KBO jeden projekt zatytułowany: Zwalczanie komarów – budki lęgowe dla jerzyków. Wniosek napisałem dość szybko i równie szybko go złożyłem do kategorii małych wniosków. Potem, w czasie maratonów pisania wniosków do KBO, narodził się pomysł postawienia budek prawie w całym Koninie i wniosek przerobiliśmy na projekt duży, za prawie 80 000 zł. Tutaj pojawił się pierwszy kłopot – z wycofaniem poprzednio złożonego wniosku – regulamin tego nie przewidywał. Udało się po długiej dyskusji z urzędniczką, która obsługiwała KBO (w tym roku urzędnicy wiedzą już o KBO więcej) i zaczęło się oczekiwanie na weryfikację wniosku przez Urząd Miejski – kosztów i lokalizacji, które były przeze mnie przewidziane. Budki lęgowe, jak się okazuje, przysporzyły sporo kłopotów. Mieliśmy jeden z najbardziej dokładnie opisanych projektów, nawet z harmonogramem, który nie był obowiązkowy. Jerzyki zasiedlają miejsca lęgowe na przełomie kwietnia i maja i stąd nasze dokładne dyspozycje co do terminu postawienia budek. Nie udało się… Wydaje mi się, że problem legł już w czasie weryfikacji wniosku – po prostu go przyjęto i już. Nie doczekałem się ani jednego maila lub telefonu w tej sprawie, założyłem więc, że wszystkie moje wyliczenia są poprawne, tym bardziej, że konsultowałem koszty z dwoma samorządami, które podobne budki lęgowe postawiły w swoich miastach. O weryfikacji wspomnę jeszcze za chwilę, bo jak się okazuje ma największy wpływ na projekt, na to jak zostanie zrealizowany. Mimo dobrych chęci i wytężonej pracy wydziału, który był za to odpowiedzialny, nie udało się niestety w szybko opracować projektu przystosowanego do warunków konińskich ani wyłonić wykonawcy, który mógłby zmieścić się w kosztach przewidzianych we wniosku. Bardzo ucieszył mnie fakt ścisłej współpracy urzędników z projektodawcą – byłem informowany już od października 2014 o postępach wszystkich prac, ba! miałem nawet spory wpływ na te działania, każdy pomysł na ulepszenie projektu w tym etapie, albo na odstępstwa od mojego wniosku był zawsze ze mną konsultowany. Wiosną okazało się, że tak naprawdę nie zweryfikowano dokładnie mojego wniosku. Przede wszystkim pod kątem kosztów. Firmy do których Urząd Miejski rozesłał zapytania ofertowe chciały horrendalnych kwot za wykonanie projektu. Jedna z nich podała nawet cenę 61 tys. zł. Za jedną, pięciometrowej wysokości budkę na ok. 20 ptasich rodzin. W ostateczności pieniędzy z KBO wystarczy na trzy budki. Mam też nadzieję, że urzędnicy dogadają sie między wydziałami i lokalizacje będą takie jakie wskazaliśmy w projekcie – z tym też jest kłopot – weryfikacja, głupcze! (parafrazując Clintona) – wraca to niezmiennie. I ostatnia przykra rzecz, szczególnie dla jerzyków. W związku z różnymi okolicznościami zgodziłem się, że budki staną w okresie późniejszym niż przewidziany we wniosku – pod koniec czerwca. Jerzyki więc ich nie zasiedlą, mam nadzieję, że zrobią to w przyszłym roku. W tegorocznej edycji KBO zmieniono ścieżkę weryfikacyjną znacznie – dodano kartę oceny wniosków i mam nadzieję, że pozwoli to w przyszłości uniknąć podobnych kłopotów.

Na koniec zapraszam na wszystkie strony poświęcone KBO. Lini do nich znajdziecie po prawej stronie. Im więcej będzie dyskusji o projektach, może nawet takich z urzędnikami konińskiego magistratu, tym z roku na rok będzie coraz lepiej. Zapraszamy też Was do dzielenia się swoimi przemyśleniami na temat KBO – akcja@akcjakonin.pl

A odpowiadając na pytanie, które zadałem sobie na początku – tak, jestem zadowolony. Umiarkowanie. I pełen nadziei, że będzie lepiej.

Waldemar Duczmal

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>